Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sutasz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 czerwca 2012

nowe sploty - komplety

Ostatnio udało mi się uszczęśliwić (mam nadzieję) siostry (nie moje, tylko swoje wzajemnie ;)). No, może nie przesadzałabym z tym ostatnio ;). Dla jednej z sióstr komplet powstał już na przełomie grudnia i stycznia, ale tak się złożyło, że został natychmiast przekazany do rąk właścicielki bez uprzedniego zrobienia zdjęć. Szczęśliwie właścicielka poprosiła mnie o skrócenie łańcuszka, co skwapliwie wykorzystałam  i nadrobiłam braki w dokumentacji. Oto komplet starszej z sióstr:





Mniej więcej w czasie zgłoszenia prośby o przeróbkę, zamówienie na komplet złożyła u mnie młodsza z sióstr. Wybrała wzór, określiła mniej więcej kolory i... Zaczęły się moje dylematy. Miało być miodowo - oliwkowo. Wisior + klipsy. W trakcie zaczęłam się obawiać, że za dużo zieleni i złota, a za mało oliwki, że klipsy są zbyt duże, zrobiłam więc ich mniejszą wersję, ostateczną decyzję zostawiając przyszłej właścicielce. Po cichu miałam nadzieję, że dużą wersję klipsów połączę z wisiorem i powstanie dekoracyjny naszyjnik. I tak też się stało. Zobaczcie efekty:





Dziękuję Siostry za zaufanie! Niech Wam się dobrze noszą!

poniedziałek, 27 lutego 2012

zaklinanie wiosny

Wiosna w duszy gra, wspomagana kolorami... Kwieciste spódnice wychynęły z pawlacza, soczyste barwy sznurków i koralików wzywają z półki, gotowe do użycia. Hiacynt roztacza wokół siebie upojny zapach wiosny i nawet jego intensywność zupełnie mi nie przeszkadza, choć nos mam wrażliwy.
Wu przerzuciła się chwilowo na rysowanie kredkami, efekty wychodzą mniej spektakularne, ale nie trzeba zakładać fartuszka ;).
A ja zaklinam wiosnę zielenią. Powstały ostatnio drobne kolczyki sutaszowe. Zielone oko wiosny, połyskujące w słońcu. Już znalazły się u właścicielki urodzinowo obdarowanej. Martuś, jeszcze raz, wszystkiego, co najpiękniejsze! Niech Tobie i Wam wszystkim, którzy tu do nas zaglądacie wiosna w duszy gra!



środa, 1 lutego 2012

zimowy sen

Długie zimowe wieczory według powszechnej opinii sprzyjają pracy twórczej, zwłaszcza rękodzielniczej. Podobno. U mnie jest dokładnie odwrotnie. Do pracy twórczej potrzebuję słońca :). Zimą najchętniej zamieniłabym się z niedźwiedziem i zapadła w niezakłócany niczym sen... Niestety nie ma takiej możliwości :(. Cóż... Ale do rękodzieła trudno mi się zabrać... Dlatego zaniedbałam Was bardzo i bardzo Was za to przepraszam :).
Poprawy nie obiecuję, bo nie lubię rzucać słów na wiatr... :):). Mogę obiecać, że się postaram ;). Zobaczymy!
Póki co oddawałam się twórczej pracy umysłowej, ale nie to jest przedmiotem mojego blogowania, dlatego... Cicho sza!
A takie kolczyki wyszły ostatnio spod moich paluszków:




poniedziałek, 9 stycznia 2012

prezentowo

Już przed świętami obiecałam, że pokażę zamówione u nas drobiazgi. Trochę trwało, zanim słowa dotrzymałam, ale oto nadszedł ten moment. Dwie skrzyneczki na klucze i komplet biżuterii :).




niedziela, 11 grudnia 2011

Efekt działań ostatnich dni (a raczej nocy)

Jak widać pora późna, Wu śpi snem słodkim, póki co nieprzerwanym :), ufff... można popracować. Ostatnie cztery wieczory plotłam, kiedy tylko mogłam. Oczywiście nie tylko sznurki, ale o tamtym "niesznurkowym" nie będę Wam pisać ;). Efekty plecenia sznurków pokazuję z dumą i zachęcam do nabywania na własność i cieszenia oka nie tylko na zdjęciach. Święta tuż, tuż, warto sobie, lub komuś zrobić niespodziankę :).

I jeszcze chciałam Wam napisać, że miałam dzisiaj ogromną przyjemność poprowadzenia warsztatów z wytwarzania filcowych broszek kwiatowych. Warsztaty przesympatyczne, z racji oczywiście przemiłych uczestniczek :). Efekty będę Wam mogła pokazać, jak tylko uda mi się otrzymać od organizatorek zdjęcia.

Ale na razie zdjęcia broszek mojej produkcji:












No i jeszcze zapomniałam dodać, że dzisiaj również miała miejsce słodka, aromatyczna produkcja pierniczków. Mmmm... ale pyszne wyszły. :)

wtorek, 6 grudnia 2011

sznurków jedwabnych splot...

Dzisiaj, jak na świętomikołajowy dzień przystało powstały... Anioły :):). Dotarła nowa dostawa reprodukcji i w naszej pracowni zaroiło się od "szumu skrzydeł", fruwających wszędzie złotych płatków (bo tych białych za oknem nie ma co wyglądać ;)) i zapachów bejcy i farb :). Lubię to, oj lubię. Moja dzielna pomocnica niezawodnie próbowała pomagać i tylko popołudniowa drzemka uratowała mnie i złoto :).
Doszliście zapewne moi drodzy do wniosku, że coś mi się pomyliło, tytuł o sznurkowych splotach, a ja tu o anielskich wyczynach wypisuję. :). Ano nie pomyliło mi się. Ponieważ wizerunki moich aniołów są Wam już znane, bo pozostałam wierna ulubionym reprodukcjom, postanowiłam pokazać Wam wisiorki i broszki ze sznurka zwanego soutache (spolszczone sutasz :)). Pojawiły się już dwa zdjęcia moich plecionek, dzisiaj więcej. Zapraszam: